Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
koleżanka z pracy bez zobowiązań
#1
Ciekaw jestem waszej opinii na temat przelotnych znajomości, szybkiego seksu albo romansu z koleżanką z pracy. Myślicie, że jak obie strony chcą to jest ok, czy jednak nie warto ryzykować ewentualnym niepotrzebnym kwasem w przyszłości? U mnie sytuacja jest o tyle skomplikowana, że ta koleżanka formalnie jest moją pierwszą przełożoną, że tak to nazwę i siedzimy razem w pokoju, także dzień w dzień jesteśmy razem w pracy.
Pracujemy razem od początku roku, z początku byłem ostrożny specjalnie się tam nie wychylałem, ale potem co raz więcej gadałem, żartowałem i flirtowałem. Laska też jest dość otwarta jeśli chodzi o nawiązywanie kontaktów więc też te flirty i aluzje seksualne padały na podatny grunt i była reakcja i dużo humoru. Kiedyś w żartach jej na coś odpisałem żeby się zajęła swoim chłopem a nie do mnie wypisuje popołudniu, to napisała że już się zajęła i coś tam. Ja na to, że to fajnie najwyżej coś poopowiada (to może było głupie) i się fochnęła i napisała, że taka jedna z pracy rozkłada nogi przed każdym i do niej żebym szedł a nie interesował się opowieściami z małżeńskiego łoża.
Ostatnio było jednak więcej znaków z jej strony. Np siedzimy obok siebie i coś tłumaczy, pada jakiś żart, przechyla się w moją stronę i mnie szturcha swoim barkiem w ramię. SMS po wyjściu z pracy z tekstem czy powinniśmy o czymś porozmawiać (w ogóle ten tekst można generalnie interpretować tak że laska chce coś od Ciebie?), co skwitowałem, że ja nie mam o czym, ale ona jak chce to proszę bardzo. W tygodniu w pewnym momencie po jakichś smsach z dnia poprzedniego gdzie cos pisała i jej odpowiedziałem, zgodnie z prawdą że chętnie bym się z nią umówił, ale nie jest to takie proste i cos mnie hamuje, otwarcie do mnie podbiła przy otwartych drzwiach do pokoju gdzie ludzie siedzieli obok z pytaniem czy w takim razie pogadamy i żebym gadał. Akurat miałem papiery w ręce i musiałem wyjść bo by mi człowiek uciekł i jej powiedziałem, że o czym ona chce gadać, tu trzeba działać i banan na twarzy, ona na to - to w takim razie działaj i się odsunęła mocno żebym przeszedł w takim wąskim przejściu. W piatek byliśmy prawie całym działem na piwie i po tym wieczorem mi napisała, że coś mi to umawianie nie wychodzi (nie wiedziałem czy chodziło o to spotkanie grupowe czy o co, moze pijana). Ale w sobotę do południa sama kontynuowała temat, że ją to gryzie i najpierw jej piszę że chętnie bym się z nią umówił a potem moje zachowanie temu przeczy i ona nie wie czy ja sobie robie zarty czy tak na serio, czy tylko werbalnie flirtuje czy jak i jesli ja to traktuje jak zabawę to żebym jej powiedział to ta gęsta atmosfera w pracy opadnie (ja nie zauważyłem gęstej atmosfery ale ok). Byłem  zajęty i nie odp to popołudniu napisała, że zrobię z tymi jej porannymi wywodami co zechcę. Napisałem do niej mniej więcej coś takiego, że pisałem prawdę o tym umawianiu, ale ja nie jestem taki łatwy, że ona tupnie nogą i ja lecę na zawołanie, a niestety nie jest to też taka łatwa sytuacja i mam pewien dylemat. Jeszcze chciałem jej dopisać - co będzie jak się we mnie zakocha? Big Grin
Na początku myślałem, że może jakieś jaja sobie ze mnie robi i np jak wykonam jakiś gest/dotyk to mnie obśmieje, albo chce się dowartościować, ale teraz to wychodzi, że jest laska napalona, bo wali prosto z mostu. Sęk w tym, że w pracy w hierarchii jest nade mną i jesteśmy w tym samym dziale, na co dzień razem pracujemy i dość dużo mi pomaga, bo wszystkiego jeszcze nie ogarniam. Jak by była z innego działu to bym się nie zastanawiał, a tak mam kurwa rozterki. Dodam, że jest bezdzietną mężatka przed 40tką, ale w ogóle o tym mężu nic nie gada, ani przez telefon jak jest w pracy chyba też nie rozmawiają, a dużo siedzieliśmy ostatnio w nadgodzinach.
I mam dylemat, bo jeszcze nie miałem okazji, a kurwa bardzo chętnie bym wyruchał takiego MILFa Huh tylko właśnie co będzie jak się zakocha, jak poznam jakąś fajną pannę, jak już nie będę chciał jej posuwać, jak się będzie mścić itd...? Tego się obawiam na ile to realne
Odpowiedz
#2
Powiem tak: bawiłem się kiedyś w podryw w pracy i skończyło się na tym, że kierownictwo tak mnie znienawidziło iż musiałem zmienić pracę hehehe bo nie szło wyrobić psychicznie : D Ogólnie to spoko opcja pod warunkiem, że laska jest bezpośrednia i pod warunkiem, że w pracy siedzicie cicho i udajecie, że się nie znacie, a po za pracą jest ogień.
Jak upadnę to się podniosę... a jak się nie podniosę to sobie poleżę.
Odpowiedz
#3
(05-20-2017, 09:36 AM)Axel napisał(a): Powiem tak: bawiłem się kiedyś w podryw w pracy i skończyło się na tym, że kierownictwo tak mnie znienawidziło iż musiałem zmienić pracę hehehe bo nie szło wyrobić psychicznie : D Ogólnie to spoko opcja pod warunkiem, że laska jest bezpośrednia i pod warunkiem, że w pracy siedzicie cicho i udajecie, że się nie znacie, a po za pracą jest ogień.

W tym przypadku akurat jest to moja bezpośrednia przełożona i siedzimy razem w jednym pokoju, więc opcja udawania ,że się nie znamy odpada, ale możemy spokojnie rozmawiać i żartować tak jak do tej pory. Kobieta jest na szczęście na tyle otwarta, że o pewnych rzeczach mówi wprost, a nie owija w bawełnę. Małżeńskie łoże nie płonie i potrzebuje jakiejś odskoczni. Jakby to miało być na takiej zasadzie bez przerodzenia w jakąś miłość to spoko.
Odpowiedz
#4
Póki nie masz obowiązków, Rodziny i tak dalej to tym bardziej się nie przejmuj i działaj... Nawet jakby były problemy w pracy to kto to widział aby pracować w jednej do końca życia.....
Odpowiedz
#5
Hmm...

Ja bym uważał w pracy ;]
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości